Bohaterowie Żagiewnego Kamyka #3 – Edwin VanCleef

Czy wiesz kim był Edwin VanCleef zanim stał się znanym bandytą i przywódcą Kręgu Nieskornych? W trzeciej części Bohaterów Żagiewnego Kamyka Ventas prezentuje historię tej postaci.

Poprzednie części Bohaterów Żagiewnego Kamyka znajdziesz tutaj:

  1. Bohaterowie Żagiewnego Kamyka #1 – Arcymag Antonidas
  2. Bohaterowie Żagiewnego Kamyka #2 – Grommasz Piekłorycz

Edwin VanCleef

Edwin VanCleefPrawdziwi fachowcy są na wagę złota, co, patrząc na obowiązującą walutę w Azeroth, nabiera znaczenia dosłownego. Mamy w tym świecie partaczy od groma. O niedoróbkach wynalazków gnomów i goblinów można byłoby stworzyć grę lub spory dodatek…hej, zaraz! Przecież stworzono! Nie oznacza to, że wśród przedstawicieli tych dwóch ludów nie było jednostek wybitnych, ani że poświęcenie tym istotom tak wielkiej uwagi pomniejsza zdolności budownicze innych ras. Otóż nie! Może i gnomy i gobliny nie miały sobie równych w tworzeniu dziwactw w stylu wybuchowej owcy, ale jeśli idzie o tradycyjne, zwykłe budownictwo, znacznie lepiej sprawdzali się na tym polu np. ludzie, a usługi najlepszych z nich były, jak wspomniano we wstępie, należycie wycenianie. Tak, życie prawdziwych fachowców w Azeroth było zwykle lekkie i przyjemne – nie narzekali na brak klientów, byli poważani i płacono im krocie, a jeśli nagle do spokojnej krainy wpadła zgraja opętanych żądzą mordu orków, paląc i plądrując całe królestwa, należało jedynie podwinąć rękawy, otworzyć nowe konto i czekać aż klienci zaczną walić drzwiami i oknami. Już za chwilę napłyną zlecenia odbudowy domów, ba! całych osiedli, miast nawet!

Edwin VanCleef, przywódca Gildii Kamieniarzy, był uważany za najlepszego architekta w królestwach. Jego renoma i umiejętności były powszechnie znane i poważane. Nic zatem dziwnego, że władcy Przymierza powierzyli właśnie jego pieczy budowę twierdzy Nethergarde.

Edwin_VanCleef_TCG2Gdy Khadgar wraz z magami Dalaranu zdołał zniszczyć Mroczny Portal, Kirin Tor odkryli, że po magicznym przejściu pozostał ślad, szczelina przez którą do Azeroth sączyła się magia spaczenia. Widząc, że plugawa moc przeistoczyła Czarne Bagno w jałową i piaszczystą pustynię, czarodzieje obawiali się, że zepsucie może rozprzestrzenić się poza dolinę. Dlatego też zlecono budowę strażnicy, z której Khadgar wraz z magami miał prowadzić badania nad międzywymiarową szczeliną. Istniała również szansa, że orkowie zdołają poszerzyć przejście i ponownie najechać Azeroth. Dlatego powstająca twierdza musiała posiadać wyjątkowo mocne mury, zdolne powstrzymać armie, której nie oparły się nawet fortyfikacje Wichrogrodu. Edwin VanCleef stanął na wysokości zadania. Chociaż Genn Greymane, król Gilneas, uważał, że umocnienia zaprojektowane przez kamieniarza były zbyt kosztowne i niepotrzebne, szef gildii był nieugięty. Dzięki temu Nethergarde zdołało oprzeć się ponownej inwazji i utrzymać zdolność bojową w czasie całej kampanii wypadowej Terona Gorefienda. Twierdza pozostawała niezdobytą przez kolejne lata, aż do niedawnego najazdu Żelaznej Hordy, wzmocnionej machinami oblężniczymi i technologią skradzioną przez Garrosza Piekłorycza. Gdyby nie to, mury wzniesione przez Edwina VanCleefa nadal bielałyby nad czerwonym wzgórzem Piaszczyska.

EdwinZbudowanie Nethergarde było dopiero początkiem prac na rzecz Przymierza. Już w pierwszych dniach Drugiej Wojny król Terenas i arcybiskup Alonsus Faol zapowiedzieli znaczną pomoc finansową w odbudowie spalonego Wichrogrodu. Pracę nad tym ogromnym projektem powierzono Gildii Kamieniarzy. Edwin VanCleef i tym razem wywiązał się z powierzonego zadania, pracując w pocie czoła, z najwyższym poświęceniem. Wystarczy przejść się po obecnym Wichrogrodzie, żeby docenić ogrom pracy włożonej w odbudowę miasta. Posągi bohaterów, którzy poświęcili swe życia w Draenorze zachwycały i wciąż zachwycają dokładnością i ilością szczegółów. Wysokie mury, strzeliste wieże katedry Świętego Światła, dzielnice magów i uliczki handlowe – wszystko odtworzono większe, piękniejsze i bogatsze niż za czasów króla Llane’a Wrynna. Taka praca w oczach każdego była godna najwyższej zapłaty… w oczach każdego, ale nie samego zleceniodawcy. Szlachta Wichrogrodu, pod namowami lady Katrany Prestor (a tak naprawdę Onyxii, córki Śmiercioskrzydłego) odmówiła Gildii Kamieniarzy wypłaty całości wynagrodzenia, doszukując się w ich pracy licznych i zmyślonych niedoróbek. Edwin VanCleef próbował negocjować z Domem Szlacheckim, ale nic nie wskórał. Zamiast obiecanej zapłaty, zaproponowano mistrzowi gildii wysokie urzędowe stanowisko i łapówkę, jeśli tylko odstąpi od roszczeń. Edwin był jednak zbyt uczciwy i nie chciał dorabiać się kosztem swych pracowników. Odrzucił ofertę i na czele swoich ludzi wyszedł na ulice, otwarcie domagając się uznania swoich praw. W czasie zamieszek ulicznych rzucony, zbłąkany kamień trafił w głowę żonę króla Variana Vrynna, Tiffinę, zabijając ją na miejscu. Ironicznie, królowa była jedną z osób, które stały po stronie Gildii Kamieniarzy i starały się przekonać szlachtę, aby dotrzymała umowy.

Edwin_VanCleef_TCGNieszczęśliwy wypadek zmusił Edwina i jego ludzi do ucieczki z miasta przed gniewem króla. Architekt nie miał jednak zamiaru się poddać. Obiecał sobie, że Wichrogród zapłaci mu w ten, czy inny sposób.

Przez następne lata bojówki VanCleefa atakowały i rabowały okoliczne farmy oraz napadały na karawany przejeżdżające przez las Elwynn. Z czasem siły Edwina wzrosły do paru setek ludzi, od prostych złodziejaszków po wyszkolonych morderców. Założył Bractwo Nieskornych, a za główną siedzibę swego gangu wybrał Martwe Kopalnie znajdujące się w zachodniej części królestwa, w Westfall. Wpływy Edwina w podziemnym światku wciąż rosły, pozwalając mu sterroryzować rolników zamieszkujących krainę, wzniecić bunt w więzieniu w Wichrogrodzie, a nawet odegrać znaczną rolę w uprowadzeniu króla Variana Wrynna przez smoczycę Onyxię.

Edwin_van_cleefZbrodniczej działalności VanCleefa kres położyli awanturnicy na żołdzie Wichrogrodu przemierzający Martwe Kopalnie, odnajdując w sercu podziemnych korytarzy pancerny okręt Bractwa i po ciężkiej bitwie na najwyższym pokładzie zabijając wodza Nieskornych.

Sądzono, że śmierć Edwina VanCleefa zamknie ten niechlubny rozdział w kronikach Wichrogrodu. Upadły architekt zostawił po sobie jednak kogoś, kto podjął się kontynuowania jego wendety i chęci pomszczenia wszystkich krzywd… Awanturnicy, którzy zabili Edwina i zabrali, jako dowód wykonania zadania, jego głowę, nie zauważyli, że całe zajście oglądała z ukrycia jego córka…

Autor:

ventas okoPiotr Budak, znany szerszej publiczności jako Ventas, jest jednym z czołowych znawców historii Warcrafta w naszym kraju. Zasłynął jako autor „Pradawnej Kroniki” (pierwszej polskiej książki o dziejach Azeroth), opowiadań fan fiction „Kroniki Nasturana” oraz serii filmów „Lore of W3” zamieszczanych na kanale YT. Prywatnie z zamiłowania i zawodu nauczyciel języka polskiego oraz pasjonat kuchni – im dziwniejszej, tym lepiej. Jeśli chcecie poznać bliżej twórczość Ventasa, odwiedźcie jego profil Pradawnej Kroniki na FB lub jego kanał na YouTube.

 

 

BZK 3 Edwin vancleef

Author: hearthstone

Share This Post On

13 komentarzy

  1. nie do konca lapie geografie, stormwind bylo w W3 stolica lordealonu?
    w wowie ta instancja z golemami zbozowymi to wlasnie kopalnie edwina?

  2. Stormwind i Lordaeron to 2 oddzielne królestwa:
    Lordaeron, a raczej to, co z niego zostało, leży na północnej części zachodniego kontynentu. Niegdyś słynął ze wspaniałych kapłanów i był miejscem pielgrzymek. W czasach wojen z orkami władał nim król Terenas Menethil II. Stolica królestwa nosiła taką samą nazwę – Lordaeron.
    Stormwind znajduje się na południu kontynentu. W czasach I wojny z orkami królestwo nosiło nazwę Azeroth (jak planeta), a jego stolicą było miasto Stormwind. Władał nim król Adamant Wrynn III (na samym początku konfliktu) oraz Llane Wrynn. Po klęsce orków, odbudowaniu królestwa i koronacji Variana Wrynna na nowego króla, całe królestwo nosiło już wzorem Lordaeronu taką samą nazwę, co stolica – Stormwind.
    Odnośnie instancji, to tak :)

  3. Najlepiej przeczytaj w mojej Kronice rozdział o ludzkich królestwach ;) kiedyś ludzie „siedzieli” w jednym miejscu, głównie w stolicy imperium Arathor – mieście Strom. Później zaczęli opuszczać antyczne mury zakładając kolejne państewka. To, że orkowie zaatakowali Stormwind, nie znaczy, że ludzi nie było w innych krajach :P po prostu Stormwind było najbliżej.
    Ogólnie rzecz biorąc, to orkowie mieli gorzej. Stracili swój świat, głodowali, chorowali etc. Żeby przeżyć, musieli zająć inny… To, że sami do tego doprowadzili, to już inna historia.

  4. QUOTE

    Lordaeron, a raczej to, co z niego zostało, leży na północnej części zachodniego kontynentu.

    Wschodniego ^^ (złapałem Ventasa na drobnej pomyłce hihihi)

  5. Tfu! Tfu! Często mylą mi strony świata :P muszę przypominać sobie, że po 1 stronie jest Rosja, a po drugiej Dziki Zachód :P

Submit a Comment