Chomicza Norka #1 – Przywitanie z ziomkami

Do naszego zespołu redaktorów dołączył ChomikSon, który będzie prowadził swoją kolumnę z felietonami, w których podzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat naszej ulubionej karcianki. Zachęcamy do komentowania i oddajemy głos Chomikowi.

chomikson felietonyWitajcie. Jestem nowym felietonistą HSAreny i bardzo mi przyjemnie witać was w nowym cyklu. Docelowo teksty będą pojawiać się w niedziele, więc wyczekujcie każdego niedzielnego poranka świeżej porcji moich przemyśleń.

Dzisiaj będzie dość sztampowo, w końcu musicie mnie poznać – dopiero w następnych artykułach wam zademonstruje różne odjazdy myślowe. Pytanie na dziś: Co jest takiego w tym Hearthstone?

Dosyć górnolotne pytanie, przecież gracz nie myśli co mu się podoba w grze – jak mu się podoba, to w nią gra. A ja chcę wam przedstawić powód, dla którego Hearthstone jest taki popularny, jednocześnie wskazując na pewien problem.

Hearthstone jest jedną z najłatwiejszych koncepcji karcianek, nie ma tutaj za dużo mechaniki ingame, nie ma również dużo myślenia nad talią poza grą. Można wejść, wrzucić 30 kart jakie lubimy i grać do bólu. Ale gra nie jest prostacka! Nie nudzi monotonnością, a do tego potrafi wykrzesać z człowieka zaangażowanie. To uczucie, mam wrażenie, jest najważniejsze, bez zaangażowania można sobie „popykać”, ale kiedy zaczynamy się wczuwać w grę, to nie chcemy od niej odchodzić.

Już ja, wciąż młodziutki ludzik, mam problemy z nowymi grami. Mogę sobie taką załączyć, zagrać kilka razy, ale tak czy siak ląduje na półce obok innych świeżości. Za to Hearthstone mnie denerwuje, klne przy nim, potrafię wyżyć się na stoliku obok albo wykrzyczeć długą plątanine przekleństw w stronę przeciwnika – I TO JEST SUPER! Grając, mam ochotę wygrywać, więc nie ważne czy wygrałem czy przegrałem, kolejna partia już czeka. Jedno kliknięcie i mogę znowu zmierzyć się z wirtualnym przeciwnikiem.

Ta siła wynikająca z łatwego wejścia do gry i wielkiego zaangażowania w partyjkę jest nie do powstrzymania. Hearthstone to nie 358 czy kanasta, gdzie można siąść ze znajomymi i grać do rana, pijąc i paląc. Tutaj wchodzimy do gry, żeby komuś złoić dupsko. Poniżyć go, a na koniec dodać siarczyste „Dobre zagranie!”.

A to otwieranie pakietów? Boże, cudowne! Co kilka gier szukamy tej ulubionej legendy, albo jakiegoś substytutu, zamiennika którego potem przerobimy na proszek, potrzebny do legendy. Ale również tutaj pojawia się problem, kart jest zwyczajnie za mało w grze. Competitive decków jest kilka, tych for fun również. Grając normale jak i rankedy, gramy na to samo. Ani podstawka, ani Naxx nie daje dostatecznie dużo mechaniki, z którą można się bawić.

Zostajemy wrzuceni do świetnej piaskownicy, z napojami alkoholowymi po prawej i dziewczynami po lewej, ale zaraz się okazuje że nogi się nie mieszczą. A poza piaskownicą jest nuda, ni alkoholu, ni dziewczyn. Nawet piasku nie ma! Bez pójścia w tę stronę, wątpię żeby Hearthstone zawojował świat na dłużej niż kilka miesięcy. Nie ma on po prostu tyle powera w sobie. Jasne, że zostanie zapalona garstka fanów jak w Duel of Champions, ale z taką garstką nic poza nerdowskim siedzeniem w piwnicy nie pozostaje. A karcianki mają ogromny potencjał turniejowy…

Autor: ChomikSon

Author: hearthstone

Share This Post On

2 komentarze

  1. To nie tylko hearthstone, każda karcianka , w której zostanie zastosowany zautomatyzowany mechanizm rozgrywki, wraz z bajecznie płynnym interfejsem, świetną grafiką i niesamowitymi animacjami osiągnie sukces, ja też grałem w wiele karcianek, np. na octgn w magica i world of warcraft, grało się bardzo fajnie, tylko problem leżał tutaj w tym, że trzeba było czekać i wyszukiwać graczy, pisać na czacie z prośbą o grę, czekać…

Submit a Comment