Bohaterowie Żagiewnego Kamyka #21 – Rexxar
Sty11

Bohaterowie Żagiewnego Kamyka #21 – Rexxar

„Obserwowałem inne rasy, ich kłótnie i ich bezwzględność (…). Nie można im ufać. Tylko zwierzęta nie uciekają się do podstępu” W tym momencie spojrzałem na moją kotkę, Fenris, oraz na szramy po pazurkach na ręce… Ale kimże jestem, żeby wątpić w słowa czempio… tfu! Bohatera Hordy. Rexxar Odpowiedzmy sobie szczerze, co dobrego mogło wyjść ze zmieszania krwi orków, honorowego i dumnego ludu wojowników, z bezmózgimi brutalami, jakimi są ogry? W tym przypadku Matka Natura okazała się nadzwyczaj łaskawą, biorąc z każdej z ras tylko to, co najlepsze, w wyniku czego powstali pierwsi z klanu Mok’Nathal – plemienia bladoskórych orków, większych i silniejszych od swych braci czystej krwi. Chociaż domieszka genów ogrów nie wpłynęła ujemnie na ich zachowanie czy inteligencję, inne klany spoglądały na nich z niechęcią, a jeszcze częściej z odrazą. Podobnie rzecz się miała z ogrami, które nie chciały mieć nic wspólnego z mniejszymi kuzynami. Dlatego też Mok’Nathalowie żyli w izolacji, częściej mając za towarzyszów broni oswojone zwierzęta niż wojowników z innych plemion. Z tego też powodu przez całą wojnę z draenei, jak i przy późniejszych przygotowaniach do inwazji na Azeroth, starali się nie wtrącać do konfliktu. Jedynie syn wodza Leoroxxa, Rexxar, nie zamierzał bezczynnie spoglądać na umierający świat. Chciał mieć swój udział w rozgrywających się wydarzeniach i przyczynić się do poprawy życia swego ludu. Wbrew zakazowi ojca, Rexxar opuścił dom i wraz ze swym wiernym wilkiem, Harathą, wsparł Hordę w czasie Pierwszej i Drugiej Wojny. Po zdradzie Gul’dana i klęsce Orgrima Zgładziciela, Mok’Nathal powrócił do Draenoru, aby po dwóch latach oczekiwań ponownie złapać za broń i dołączyć do klanu Grommasza Piekłorycza. Ku jego zadowoleniu, wódz Wojennej Pieśni spoglądał na niego życzliwiej niż reszta wojowników, nie zwracając uwagi na jego mieszaną krew. Dla Piekłorycza liczyły się jedynie zdolności bojowe, a to, czy topór dzierżyła ręka orka czy ogrzego mieszańca nie miała znaczenia. Obie potrafiły skrócić piechurów Przymierza o głowę i to było dla niego ważne. Honorowy Rexxar przyjął z bólem wiadomość o zdradzie Gul’dana, ale nie powstrzymało go to od ponownej walki pod sztandarem Hordy. Naiwnie liczył, że reszta jego współbraci w bitwie zachowa się inaczej. Gdyby nie demoniczne spaczenie, mógłby mieć rację, ale czarna magia, choć potężna, potrafiła wykrzywić każdy charakter. Rexxar został ponownie zdradzony. Najpierw przez Ner’zhula, który polecił zostawić na zatracenie w Azeroth Wojenną Pieśń, po tym, gdy przestali mu być potrzebni, a chwilę potem przez jednego ze swych towarzyszy – czarnoksiężnika, który chcąc zregenerować nadwątlone siły, próbował wchłonąć energię życiową Mok’Nathala. Od śmierci uratował Rexxara Haratha, poświęcając się i przyjmując na siebie zabójcze zaklęcie. Zamroczony wściekłością półork zabił zdradzieckiego czarnoksiężnika, po czym opuścił Wojenną Pieśń. Tamtego dnia zrozumiał, że nie może nikomu ufać, ani...

Read More